Nieczęsto zdarza mi się piec ciasta więc i słaby ze mnie cukiernik, a drożdżowe to już w ogóle dla mnie wyższa szkoła jazdy, ale Liska tak zachęcająco sfotografowała drożdżowy wieniec cynamonowy, a przepis wydawał się przystępny nawet dla takiego amatora jak ja, że postanowiłam spróbować. No i muszę przyznać, że warto było :-) Najlepszy jeszcze ciepły. Do tego kawa z mleczną pianką. Echhhhh... rozmarzyłam się w temacie kawulca...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 28 lutego 2013
sobota, 3 października 2009
Jak u mamy...



Kiedy byłam mała, prawie co tydzień mama piekła w sobotę ciasto. Najczęściej były to placki z owocami. Takie lubię najbardziej! Często zamiast kolacji wolałam zjeść kawałek ciasta i wypić ciepłe mleko. Dziś pieczemy rzadko, a mleka właściwie nie piję. Muszę mieć jakiś pretekst, wenę... Nigdy nie piekłam ciasta drożdżowego. Klasyk, na zrobienie którego nigdy nie miałam odwagi. Zagniatanie, wyrastanie i ...zakalec. Ale... spróbowałam i udało się! Wykorzystałam przepis Margotki , który pozwoliłam sobie nieco zmodyfikować. Zrezygnowałam z dodawania aromatu (nie przepadam za mocno "perfumowanym" ciastem), ale dodałam startą skórkę pomarańczową. W moim piekarniku ciasto wyrastało zdecydowanie dłużej i nieco dłużej się piekło - tu trzeba po prostu zachować zdrowy rozsądek i posłużyć się, magicznym drewnianym patyczkiem, a efekt... jak u mamy!
ps. następnym razem postaram się upchnąć więcej śliwek - lubię, kiedy ciasto jest mocno owocowe!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


