Nieczęsto zdarza mi się o tej porze być w parku. Szkoda.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z telefonu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z telefonu. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 16 lutego 2012
sobota, 11 lutego 2012
Spacerówa.
Na termometrze -7stC, pełne słońce i bezchmurne niebo. Czy można chcieć czegoś więcej w lutowe, sobotnie przedpołudnie?
piątek, 30 grudnia 2011
środa, 5 października 2011
piątek, 23 września 2011
sobota, 17 września 2011
niedziela, 3 lipca 2011
Lampiony, ognisko i pieczone prosię
W miniony piątek zupełnie nieoczekiwanie znalazłam się pierwszej od wielu lat 18tce. Było niestandardowo, a przez to niezwykle sympatycznie. Zamiast zasiadanej imprezy albo szalonej dyskoteki, ognisko, bufet pod chmurką i kolorowe lampiony. W menu: prosię pieczone w chlebie i kiełbaski. No i największe zaskoczenie: całkiem przyzwoita muzyka, o którą nie podejrzewałabym młodzieży. Uroczy wieczór.
czwartek, 26 maja 2011
Bierzwnik - oblicza
Raz jeszcze Bierzwnik. Te twarze, to wykończenia (może ktoś ma pojecie jak profesjonalnie nazywa się ten element architektoniczny) łuków podtrzymujących sklepienia. Kiedy przyjrzałam się im uważniej, zauważyłam, ze każda jest inna.Ciekawe, co symbolizują. Mam pomysł tylko na ostatniego, rogatego jegomościa... ;-)
wtorek, 24 maja 2011
Wycieczka
Wielokrotnie jadąc do Spokojnego przez Bierzwnik myślałam, żeby zjechać z trasy i obejrzeć ruiny klasztoru, ale zawsze czas był niesprzyjający. Do minionej niedzieli. Było warto. Szkoda, że zachowało się tylko tyle, choć z drugiej strony, aż tyle. Naprawdę pięknie i pewnie jeszcze tam wrócę, żeby obejrzeć sobie to wszystko raz jeszcze na spokojnie i bardziej świadomie. Polecam!
wtorek, 17 maja 2011
Burzowo-tęczowo
Pracowitą, wyjazdową niedzielę wynagrodziła wieczorna tęcza czekającą na nas w domu :-) Nawet w sercu miasta można mieć takie widoki!
niedziela, 8 maja 2011
Tour the DPN
Chyba najpiękniejsza sobota tej wiosny spędzona na bezdrożach wokół Spokojnego Miejsca. Oczywiście na rowerze. 35 km, nie powiem, momentami dość trudnych tras, ale było warto. Duuuużoooo endorfin! Do tego w plecaku jedynie telefon, bo kto by taszczył aparat. Poza tym w DPNie z telefonu korzyść żadna, i tak nie ma zasięgu, więc jedyne do czego się może przydać to do robienia zdjęć. Do powtórzenia koniecznie!
poniedziałek, 25 kwietnia 2011
czwartek, 21 kwietnia 2011
Underwater love
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
From the highway
...droga do Warszawy, wieczór i przedziwne światło, a pod ręką tylko telefon. No ale od czego jest Lightroom :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































